Wyczesałam Szopa najlepiej jak się dało na tamte zamierzchłe (na szczęście) już czasy (początek kwietnia) i potuptałyśmy dzielnie na cięcie. W salonie Szop zachowywała się tak, jak się tego spodziewałam. A nawet jeszcze lepiej. Jako że sama pomagałam swego czasu w salonie groomerskim (również zamierzchłe czasy ;-) ) Szopowi nie dziwne są odgłosy maszynki, stół trymerski (choć ten był wyczesany, bo sam się podnosił i opuszczał!), zapach kosmetyków i atmosfera takiego miejsca. Pani Groomer zgodnie z zapowiedziami okazała się przemiłą osobą. Przywitała się z Szopem, wyściskała, pogadała, zaprowadziła Szopa na stół, przypięła, sprawiła, że stół się podniósł i ... Zachwyciła się włosem szopowym, że ładny, lśniący, zdrowy i czarnoczarny. Pan Groomer, który zajmował się obok młodziutkim cocker spanielem zapłakał nad pomysłem obcięcia TAKIEGO włosa. I zaczęło się. Szop została przedstawiona maszynce, maszynka Szopowi i... Poszłooo. Szop jak na damę i pannę z dobrego domu przystało stała dzielnie, ustawiała się, dawała przestawiać łapki, podnosić łapki, wykręcać łapki bez szemrania. Mało tego, wszyscy mieliśmy wrażenie, że się jej podobało ;-) .
Przyszłam z taki potworkiem:

A wyszłam z takim:

Bez wątpienia Szopik przyprowadzana do salonu był ładniejsza niż ta, którą stamtąd wyprowadziłam. Tylko, że zabieg ten nie miał mieć (i nie miał) celu upiększającego. Z pełną premedytacją obcięłam Szopencję. Po co?
Jak większość zapewne wie, psy się nie pocą. Tzn. pocą się. Dokładnie mogą pocić się tylko między opuszkami palców, czyli powierzchnia dość licha w stosunku do całej powierzchni swojego ciała i masy. Psy inaczej niż my oddają nadmiar ciepła. Dokładnie przez ziajanie. Dlatego m.in. tak ważny jest odpowiednio dobrany kaganiec (o czym też notka się pojawi). Wracając do tematu oddawania ciepła. Oddawać ciepło skórą możemy m.in. dwoma sposobami. Kondukcją - przewodzenie zachodzące przy zetknięciu z np. zimnym legowiskiem, podłogą, w wodzie itp., oraz ewaporacją - parowanie odbywające się z powierzchni skóry i dróg oddechowych. I to w przypadku ewaporacji tak się różnimy. Psy oddają ciepło w głównej mierze ziając (ewaporacja drogami oddechowymi), a my pocąc się (ewaporacja z powierzchni skóry).
Szop jakiś mocno energiczna nie jest (był?), temperamenta również. Jak jest zmęczona, to jest zmęczona, nie da się "zajechać" aportując np. piłkę do upadłego, motywacja nie ta ;-) . Na treningach w czasie wyższych temperatur (nie w pełnym słońcu itp. nie prosimy się o udar) zagrzewała się i... Bardzo długo schładzała się. Schładzanie w rzece (kondukcja) też miało się średnio, ponieważ podszerstek zatrzymywał wodę i nie dopuszczał do skóry (wyczesywany Szopik, o jej właściwościach szybko-odrastających-włosów również napiszę ;-) ). Tak więc Szopik pracowała, zagrzewała się i długo dochodziła do siebie.
Po obcięciu sprawa trochę (!!!) się zmieniła. Szopik minimalnie, ledwo zauważalnie, wolniej się zagrzewa, za to niesamowicie szybciej się schładza. Gdy pierwszy raz po obcięciu weszła do rzeki, była dość mocno zdziwiona :D . W chwili obecnej Szopik już odrosła, nie wygląda jak szczeniak łysej wersji akity (;-) ), za to odnalazła w sobie nowe pokłady energii. Po jednym przebiegu agility nie mam psa dętki, tylko psa, który w kennelu spokojnie dochodzi do siebie i jest świeży na kolejne. Psa który po wysiłku faktycznie schładza się w wodzie. Inna sprawa, że po wyjściu z wody nie mam jednej Szopencji a minimum trzy. Biega toto, skacze jak wariat, nawet piłką się bawi jak pies a nie jak Szop (a co, o tym też będzie notka :P ). Same plusy.
Minusem może być śmieszność odrastania. Po ścięciu mamy wersje rex (podszerstek równej długości co okrywa). Fakt mile to w dotyku, ale szare i bure, bo podszerstek jaśniejszy zawsze od okrywy. W tej chwili intensywnie się z Szopem trymujemy, włosy okrywowe ładnie odrastają, podszerstek nie ma szans, bo go sumiennie niweluje ;-) . Śmieszność w wyglądzie odrastających włosów nie jest dla nas problem - Szopik będąc kundlem z wystawami nie ma nic wspólnego (chyba, że przy nich organizowane są pokazy lub zawody).
Czy obetnę ją w przyszłym sezonie? Nie wiem. Ewidentnie widać plusy. Pytanie tylko, czy ta energia i żywotność to efekty wyłącznie innej fryzury czy może zimowej opony i pływania?
I jeszcze parę golasków. Stan aktualny Szopowej fryzury mam nadzieję pokażę wkrótce.


I parę Golasów odbijających się:



Aktualniejsze zdjęcia, jak już wcześniej wspomniałam, gdzie to trawa będzie zielona, Szopik ładniejszy a ja już nie taka zakuta wkrótce. Wkrótce, bo właśnie zaczynamy wakacje. Wakacje trochę samozwańcze, bo teoretycznie i praktycznie powinnam zajmować się czymś zupełnie innym. i to bardzo. Bardzo innym i bardzo zajmować. Nie mniej właśnie szykujemy się do wyjazdu do Złotokłosu na Mistrzostwa Polski IPO, w których to udział bierze senseJ z Łysolem, a my będziemy w roli wiernych kibiców ;-) . Następnie wracamy, by po tygodniu wyjechać na wakacje. Prawdziwie pracowite wakacje ;> .
3 naskrobanek:
Zawsze dla mnie jakoś dziwnie wyglądają długowłose psiaki po wizycie u fryzjera. I choć wiem, czemu właściciele się na to decydują, jakoś nie przepadam za czymś takim :)
Mam nadzieję, że dalej metoda będzie się sprawdzać, a sierść pięknie odrośnie na zimę :)
Po wizycie u fryzjera faktycznie wyglądają prześmiesznie ;-) No ale jak już pisałam, nie o to w cięciu chodziło by wyglądało (choć wyglądała dobrze, bo była obcięta CAŁA; nie lubię zostawionych kudłatych głów i ogonów, ale co kto lubi ;-) ).
A, czyli jednak głowa też była obcięta? Nie wiedziałam.
Zdecydowanie wolę już obcięte ogony, jakoś tak bardziej harmonijnie wygląda :)
Prześlij komentarz